O

p

ow

i

a

d

a

n

ia

Dorota Kosek

Bitwa pod Białą

Laura Jurek

Pewnego razu, w Bielsku-Białej

Tymek Feret

Legendarni Rycerze

Amelia Jagosz

O bielskim diabełku

Aneta Ziółkowska

O rzece, która łączy zakochanych

Mikołaj Kusak

O sukni Pani Walewskiej

Magdalena Dołba

Pewnego razu w Bielsku-Białej, czyli moje piruety

Hania Musioł

Pewnego razu w Bielsku-Białej moi pradziadkowie……

Milena Sztuczka

O smoku i Orlicy Białej

Sonia Gallino

Przyjaźń do końca świata

Weronika Maga

Zamek Sułkowskich i tajemniczy medalion

Weronika Maga

ZAMEK SUŁKOWSKICH I TAJEMNICZY MEDALION

Bielsko, 1752 r.

Było już po północy, kiedy Jakub szybko szedł ulicami miasta, uważnie obserwując, czy nikt go nie śledzi. Zatrzymał się w końcu przed drzwiami z tabliczką, która była tak zniszczona, że ledwo można było odczytać słowo „szewc”. Jak gdyby nigdy nic, nacisnął klamkę i wszedł do środka. Było tam bardzo duszno, a kurz pokrywał całe wnętrze. Szewc nie pracował tu od dobrych kilku lat.

Młodzieniec udał się prosto na zaplecze i wąskimi, drewnianymi schodkami zszedł do piwnicy. Była niewielka. Stały tam regały z księgami, biurko zawalone papierami, a przy nim siedział bardzo chudy jegomość.

– Mistrzu! – Jakub skłonił się.

– Usiądź. Nie mamy czasu! – powiedział zdenerwowany mężczyzna.

Jakub przyjrzał mu się uważnie. Mistrz wyglądał na bardzo zmęczonego. Jego koszula
i frak były wymięte i pobrudzone, ale mimo to, dalej budził respekt.

– Przejdę od razu do rzeczy – rzekł do Jakuba i wyciągnął z szuflady jakiś wisiorek. Młodzieniec wpatrywał się w niego oniemiały.

– Wiesz, co to jest?

–  Pierwszy medalion Zakonu Luny – wykrztusił z siebie Jakub, nie mogąc oderwać od niego wzroku. – Pozwala zobaczyć przyszłość. Myślałem, że zaginął.

– Był uważany za zaginiony przez ponad dwa wieki, ale udało mi się go odnaleźć trzy dni temu.

– Spoglądałeś Mistrzu w przyszłość? – zapytał zaciekawiony Jakub. – Jak będzie kiedyś wyglądać Bielsko? Czy Zakon Luny przetrwa?

Mężczyzna podniósł rękę i młodzieniec od razu zamilkł.

– Z sześciu medalionów, które zostały stworzone, tylko ten – numer sześć – jest bezpieczny. Reszta może wywołać olbrzymie szkody, na szczęście są dobrze ukryte. Wiesz,
co się działo w przeszłości, kiedy Mistrzowie używali mocy medalionów?

Jakub skinął głową ze smutkiem. Ludzie od zawsze tak bardzo pragnęli władzy
i potęgi, że medaliony w ich rękach stawały się narzędziem bólu i cierpienia dla innych.

– Dlatego musimy ukryć medalion. Ludzie nie powinni za wcześnie znać swojej przyszłości, wielu zaczęłoby panikować, bo nie tak ją sobie wyobrażali i  mogliby przez to doprowadzić do wielkiego zamętu. Jeśli Gwardia Cienia przejęłaby którykolwiek z medalionów, to mogliby bardzo łatwo zdobyć władzę nad światem.
Słowa Mistrza przywróciły Jakuba do rzeczywistości.

– I to ty ukryjesz medalion. Skończyłeś dziewiętnaście lat, jesteś już prawowitym członkiem Zakonu Luny.

Młodzieniec nie mógł uwierzyć, że Mistrz powierza mu tak odpowiedzialne zadanie.

Rozmawiali aż do rana. Kiedy Jakub wyszedł na ulicę, było tam już wielu ludzi spieszących za codziennymi sprawami. Po chwili usłyszał, że dzwon kościoła św. Mikołaja wybija godzinę dziewiątą. Miał więc jeszcze trochę czasu. Szybko pobiegł do domu przebrać się w swój najlepszy frak i upewniwszy się, że medalion spoczywa bezpiecznie w jego kieszeni, udał się spokojnie w stronę zamku. To właśnie tam postanowił ukryć ten bezcenny przedmiot. Jego Mistrz uznał, że to najlepsze miejsce. Dawno temu zamek służył za siedzibę rozbójników, w piwnicy znajdowało się więc dużo ukrytych pomieszczeń, o których nikt z kolejnych właścicieli nie wiedział.

Tego dnia miało odbyć się  uroczyste przekazanie zamku rodzinie Sułkowskich. Zajęci świętowaniem ludzie, nie powinni zwrócić na  Jakuba uwagi. Nawet, gdyby ktoś go zatrzymał, to przecież zna się na magii.

Przed  zamkiem młodzieniec wmieszał się w tłum ludzi i już po chwili znalazł się w środku. Nie miał czasu podziwiać wspaniałości wnętrza, bo chciał jak najszybciej ukryć medalion. Był już przy drzwiach do piwnicy, kiedy usłyszał głos:

– Co pan tu robi?

Jakub odwrócił się. Stał przed nim bardzo gruby mężczyzna z dużym wąsem, ubrany
w wytwornie zdobiony płaszcz. Młodzieniec, zamiast mu odpowiedzieć, pstryknął palcami, na co jegomość odwrócił się spokojnie i odszedł. Jakub uśmiechnął się. Magia była cudowna.

W piwnicy błądził przez jakiś czas po korytarzach nim znalazł pomieszczenie opisane przez Mistrza. Problem w tym, że w środku ktoś już był – troje ludzi – dwóch mężczyzn
i kobieta, wszyscy w ciemnozielonych pelerynach. Członkowie Gwardii Cienia, wrogowie Zakonu Luny, uśmiechali się złowieszczo.

– Oddaj nam medalion, to może cię oszczędzimy – odezwała się kobieta.

– Skąd wiedzieliście, że tu będę? – zapytał Jakub, zastanawiając się gorączkowo, co ma zrobić. Wszyscy troje byli zdecydowanie lepiej wyszkoleni w walce.

– Nasz Pan ma swoje sposoby, by wiedzieć, a teraz oddaj medalion! – kobieta wyciągnęła rękę i spowodowała, że Jakub przewrócił się. Mężczyźni się zaśmiali.

Młodzieniec wyjął medalion z kieszeni i, nie wiedząc, dlaczego to robi, założył go na szyję. Kolejne lata i wieki zaczęły przelatywać mu przed oczami, aż w końcu zatrzymały się. Jakub zauważył, że znajduję się w miejscu, gdzie powinien być browar zamkowy, jednak patrzył teraz na budynek teatru z piękną rzeźbą Apollina. Po chwili znalazł się już gdzie indziej. Ujrzał jakąś kamienicę. Na jej bocznej elewacji znajdowały się rzeźby żab ubranych we fraki. Jedna grała na mandolinie, a druga opierała się o beczkę i trzymała fajkę oraz kieliszek. Jakubowi bardzo się spodobały.

Następnie zobaczył Zamek Sułkowskich.

– Nie jest już zamieszkany – powiedział do sam do siebie ze zdziwieniem. – Teraz to muzeum. Ciekawe, co się stało?

Najbardziej jednak mu ulżyło, gdy zobaczył medalion leżący bezpiecznie w jednym
z pomieszczeń w piwnicy. Zrozumiał, że jakimś cudem wróg go nie dostał.

Kiedy Jakub wrócił z powrotem do rzeczywistości, nie miał szans zareagować na czas. Jeden z mężczyzn wysłał w jego stronę czarny promień światła. Kiedy trafił w pierś młodzieńca, otoczyła go ciemna mgła i poczuł przez kilka sekund straszliwy ból. Po chwili mgła zniknęła, a ból ustąpił. Zdziwił się, że już nic nie czuje, ale bardziej zaskoczyło go to,
że ciągle znajdował się w piwnicy i widział swoich przeciwników. Wiedział bowiem dobrze, że czarny promień powinien był go zabić na miejscu.

Po chwili usłyszał stuknięcie upadającego na ziemię medalionu.

– Przecież był na mojej szyi – pomyślał. Zobaczył wtedy, że jego ciało jest przezroczyste
i  unosi się nad ziemią. Zmienił się w ducha!!! Medalion w pewnym sensie uratował mu życie. Członkowie Gwardii Cienia byli tak samo oniemiali jak i on. Kobieta próbowała jeszcze sięgnąć po wisior, ale Jakub z groźną miną zagrodził jej drogę i cała trójka uciekła przerażona. Nie byli przygotowani na taki rozwój wydarzeń, nie wiedzieli więc, co innego mogliby zrobić.

Teraz dla Jakuba stało się jasne, jakim cudem medalion przez tyle kolejnych wieków nie został skradziony. To on go strzegł. Z jednej strony czuł dumę, że nie pozwoli na przejęcie tak ważnego przedmiotu, a z drugiej  było mu smutno, że już nigdy nie ujrzy rodziny, przyjaciół z Zakonu i na zawsze pozostanie uwięziony w murach Zamku Sułkowskich. Wiedział jednak, że warto było poświęcić się dla dobra przyszłych pokoleń.

Bielsko-Biała, 2020 r.

– Teraz znajdujemy się w Salonie Biedermeierowskim – powiedział dość głośno przewodnik, aby zwrócić na siebie uwagę rozgadanej wycieczki szkolnej. – Jesteśmy we wschodnim skrzydle Zamku Sułkowskich. W tym pomieszczeniu znajdują się obrazy artystów polskich
i zagranicznych, którzy przez ostatnie stulecia związani byli z naszym miastem. Następnie przejdziemy do Sali Niebieskiej, gdzie zobaczycie malarstwo realistyczne polskie i europejskie z XIX wieku…

Już po zwiedzeniu kilku pomieszczeń Kamili zaczęło się trochę nudzić. Pan przewodnik miał bardzo monotonny głos. Zaciekawiła się dopiero, gdy w jednym z korytarzy mężczyzna zaczął opowiadać legendę o duchu pewnego młodzieńca, który straszy w piwnicy, ale można go też czasami ujrzeć w innych częściach zamku.

Kamila nerwowo zaczęła się rozglądać, choć wiedziała, że to śmieszne. Przecież duchy nie istnieją!!! I wtedy go zobaczyła. Kilka metrów przed nią, przy ścianie unosił się przejrzysty młodzieniec ubrany w strój z XVIII wieku, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Mimo że unosił się w powietrzu, wyglądał, jakby opierał się niedbale o ścianę i ze znudzeniem przyglądał się wycieczce szkolnej. Cała grupa przeszła obok niego beztrosko, jak gdyby nigdy nic. Kiedy jednak zobaczył, że Kamila się w niego wpatruje, uśmiechnął się jeszcze szerzej i jej pomachał.

Kiedy wycieczka szkolna opuściła już zamek, Jakub był w bardzo dobrym nastroju. Skoro ta dziewczynka  zobaczyła go, to znaczy, że ma w sobie magię. Za kilka lat do Zakonu Luny dołączy nowa członkini. Zaczął wracać myślami do bardzo dalekiej przeszłości, gdy sam zaczynał studiowanie magii. To były jego najlepsze wspomnienia! A potem spojrzał na medalion leżący dokładnie w tym samym miejscu, w którym spadł mu z szyi dwa wieki temu. Wciąż był bezpieczny.

***

Kamila przez długi czas nie mogła zapomnieć tego, co widziała w Zamku Sułkowskich. To był duch, najprawdziwszy duch i machał do niej. Ale dlaczego tylko ona go widziała? To
i wiele innych pytań kłębiło się jej w głowie, aż w końcu podjęła decyzję. Musi tam wrócić
i odnaleźć ducha! Musi dowiedzieć się, dlaczego tam jest. Zapowiada się niesamowita przygoda…